BSDForAll.Org | Forums
Kurwa - Printable Version

+- BSDForAll.Org | Forums (https://bsdforall.org/forum)
+-- Forum: BsdforALL (Public Forum) (https://bsdforall.org/forum/forumdisplay.php?fid=94)
+--- Forum: Psychiatryk24 (https://bsdforall.org/forum/forumdisplay.php?fid=110)
+--- Thread: Kurwa (/showthread.php?tid=885)



Kurwa - Pszemo - 05-10-2026

Pojechałem na emigracje do szwabów do starego, ale się tu totalnie nie odnajduje. Wrócę po tygodniu bez niczego znowu do polski i będę j---ł w jeszcze gorszym kołchozie niż miałem, bo muszę szukać coś na szybko. Wziąłem ze sobą rower i gitarę, bo jechałem do niemiec ze starym jak przyjechał, co by mieć co robić, to w drogę powrotną nawet nie mam jak tego zabrać w autokarze, więc zostaje bez niczego. Stary może to przywiezie na zimę, to nawet jak znajdę pracę w PL to i tak całe wakacje na które tak czekałem, żeby pojeździć tym rowerem, to nie pojeżdżę, bo nie będzie na czym. Wziąłem ze sobą też hulajnogę elektryczną, to też tutaj zostanie. A w polsce czeka mnie pokój 3x3m i bezrobocie. Ani auta, ani kolegów, ani dziewczyny, ani teraz pracy, ani mojego rowerka kochanego czy hulajnogi, którymi szedłem się przejechać, co by z matką w klitce nie siedzieć i się nie kłócić

K---a nie czaje, czemu ja tak mam. Niby robię wszystko tak jak inni, ale zawsze mi nie wychodzi. Jakiś osrany od urodzenia jestem.

Ogólnie wszystko czego się nie podejmę to się w g---o obraca, tak zauważyłem. Jestem jak taki człowiek, co wpadł w bagno. Każdy ruch żeby się z niego wydostać, zakopuje mnie jeszcze głębiej. Każda zmiana pracy na lepszą, okazywała się zmianą na jeszcze gorszą. Każde działanie wymagające jakiejś inwestycji i oferujące lepsze życie, w moim wypadku wiązało się z wydatkiem pieniędzy, a potem brakiem efektu, czy rezultatu. W innych miastach to na rzęsach tańczą, żeby znaleźć kierowcę autobusu bo są braki, a w moim powiatowym gównie to kierowcy tańczą na rzęsach pod bramą, żeby ktoś ich zatrudnił.

I wróce to znajdę robotę w lidlu to będzie sukces. A ci z poprzedniej pracy to się chyba zesrają ze śmiechu, bo tam narzekałem (i miałem racje) że jest ...nia i kołchoz. Rok odkładałem na prawo jazdy, potem pół roku je robiłem, a potem jest tak, że wrócę z niczym i jeszcze stracę to co się przy okazji tu dorobiłem w polsce.

To tak jakbym żył w jakiejś symulacji, gdzie pisane mi jest bycie pomiotłem w klitce u matki i rypanie po kołchozach. A każda próba wyrwania się po za schemat, ma się kończyć moim zmęczeniem i wyzerowaniem moich finansów i tego co się dorobiłem, tak bym wracał na swoje miejsce w szeregu. Tak to zaczynam powoli widzieć.

No nic, kolejny rok i znowu to samo. 30 w tym roku. A ja mam tyle co po ukończeniu szkoły średniej. Startuje od zera.

I co mam znaleźć pracę i zbierać kasę, żeby co, za rok czy dwa pojechać na wynajem do większego miasta i tam szukać pracy jako kierowca autobusu? To znowu coś się nie uda i wrócę do punktu wyjścia, znowu bez kasy xD
To już nawet nie jest smutne, mnie to śmieszy

Przeklęty jestem jakiś czy co.
W pracy zawsze pech. Jak pracowałem to się każdy śmiał, że staliśmy czy siedzieliśmy i czekaliśmy na klientów, to jak wchodził klient z hajsem, czy ogólnie kupić coś za co jest fajna premia, to zawsze podchodził do współpracowników, a jak przychodził żul, jakaś stara baba żeby jej pomóc z telefonem, czy żeby jej nie wiem sprzedać uniwersalny pilot do telewizora z czasów komuny, albo ktoś kto chciał się awanturować - to ci ludzie zawsze szli do mnie, tylko i wyłącznie. Nie wiem z czego to wynika. I najlepsze, że ja tak we wszystkich pracach w sprzedaży miałem. Pieniądze zawsze szły do innych, awantury i zawracanie d--y zawsze do mnie

Może ja powinienem do księdza pójść, niech mnie pokropi jakąś wodą święconą czy coś.
Albo w symulacji żyjemy, bo taki pech to nie jest naturalny, to łamie zasady statystyki i teorii gier