6 hours ago
Wampir z Łyszkowic to legenda, która mrozi krew w żyłach (i budzi dziwny niepokój) u każdego, kto czeka na ostatni autobus nocny. Oto co przydarzyło się śmiałkowi o imieniu Marek:
Marek, chcąc zdobyć „dowód” i zostać gwiazdą YouTube’a, zaczaił się na przystanku PKS w Łyszkowicach z włączonym nagrywaniem w telefonie. Była 2:15 nad ranem.
Szum w zaroślach: Najpierw usłyszał nie kroki, a rytmiczne klaskanie skóry o skórę.
Postać na drodze: Z mgły wyłoniła się wysoka, trupioblada postać. Marek zamarł, gdy zobaczył, że Wampir jest całkowicie nagi, a jego ciało lśni od dziwnego śluzu.
Słynna poza: Zgodnie z legendą, stwór zatrzymał się pod latarnią i z mrożącą krew w żyłach precyzją schował przyrodzenie między uda, przybierając gładką, niemal lalkowatą formę.
Atak: Zamiast rzucić się do gardła, Wampir zaczął biec w stronę Marka, wykonując nieludzkie susy. Telefon zarejestrował tylko przeraźliwy pisk i obraz wirującego asfaltu.
Marek, chcąc zdobyć „dowód” i zostać gwiazdą YouTube’a, zaczaił się na przystanku PKS w Łyszkowicach z włączonym nagrywaniem w telefonie. Była 2:15 nad ranem.
Szum w zaroślach: Najpierw usłyszał nie kroki, a rytmiczne klaskanie skóry o skórę.
Postać na drodze: Z mgły wyłoniła się wysoka, trupioblada postać. Marek zamarł, gdy zobaczył, że Wampir jest całkowicie nagi, a jego ciało lśni od dziwnego śluzu.
Słynna poza: Zgodnie z legendą, stwór zatrzymał się pod latarnią i z mrożącą krew w żyłach precyzją schował przyrodzenie między uda, przybierając gładką, niemal lalkowatą formę.
Atak: Zamiast rzucić się do gardła, Wampir zaczął biec w stronę Marka, wykonując nieludzkie susy. Telefon zarejestrował tylko przeraźliwy pisk i obraz wirującego asfaltu.
